Strona używa plików cookies więcej

Nauka

Studenci UWr przyznali nagrodę za reportaż literacki

Studenci dziennikarstwa i komunikacji społecznej UWr po raz trzeci przyznali Studencką Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki „Słowa bez Granic”. Po raz pierwszy gala odbyła się we Wrocławiu, w Narodowym Forum Muzyki.

glensk_zbiorowka

Majowy wieczór w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu zgromadził dziennikarzy, studentów, przedstawicieli władz miasta, władz Uniwersytetu Wrocławskiego i przedstawicieli Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Przybyła również Rene Maisner, córka Ryszarda Kapuścińskiego.  Całe przedsięwzięcie zorganizowała grupa studentów z dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego wspólnie z dr hab. Urszulą Glensk.

Do nagrody nominowano następujące tytuły: Usypać góry. Historie z Polesia, Małgorzaty Szejnert; Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość, Katarzyny Surmiak-Domańskiej; Jeden z nas. Opowieść o Norwegii, Åsne Seierstad; Diabeł i tabliczka czekolady, Pawła Piotra Reszki; Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę, Zbigniewa Parafianowicza i Michała Potockiego; Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie, Jenny Nordberg; Droga 816, Michała Książka; Wszystkie wojny Lary, Wojciecha Jagielskiego; 1945. Wojna i pokój, Magdaleny Grzebałkowskiej; Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro, Karoliny Domagalskiej.

Jurorami byli sami studenci, a wybór najlepszego reportażu poprzedziły nieprzespane noce z książką w ręku, dziesiątki gorących dyskusji, sporów a czasami kłótni, emocjonalne recenzje, dylematy, co jest ważniejszym kryterium oceny – temat reportażu, czy walory literackie, a wszystko po to, żeby wybrać najlepszy reportaż literacki. – Wybór tytułów do nagrody wywołał w nas różnorodne i sprzeczne reakcje. Toczyliśmy ciężką walkę na argumenty, kłóciliśmy się, czy Anders Breivik to rzeczywiście jeden z nas i analizowaliśmy hipokryzję Ku Klux Klanu. Zastanawialiśmy się nad Janukowyczem i tym, jak często politycy bywają niebezpieczni. Żeby odnaleźć się w bezlitosnym świecie krytyki każdy juror musiał do perfekcji wyćwiczyć swoje dyskusyjne kung fu – mówili studenci.

Konkurencja była bardzo wyrównana. Spośród 10 tytułów udało się wyłonić ścisłą czołówkę, trzech znakomitych finalistów. Wśród nich znalazła się książka Jeden z nas. Opowieść o Norwegii, Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro oraz Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie.

Zwycięzcę – Karolinę Domagalską – na scenę zaprosiła dr hab. Urszula Glensk. Uzasadniając werdykt jury podkreśliła, że tytuł zwycięskiej książki Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro, nie zachęcał do czytania, sygnalizował bowiem pewien rodzaj wartościowania i perswazji, której czytelnicy nie łatwo się poddają. Jednak lektura już pierwszych dziesięciu stron rozwiewa obawy, że jest to reportaż z tezą. – To opowieść o konflikcie, zderzaniu się wyobrażeń o świecie idealnym, skonstruowanym według obyczajowych i kulturowych schematów z nagim życiem, z realnym ludzkim doświadczeniem. Z próbami indywidualnego buntu przeciwko fatalnemu losowi – mówiła dr Glensk.

domagalska_0

I dodała – Możliwości cywilizacyjne i postępy medycyny otwierają pole walki, ale zarazem odsłaniają naszą bezradność. Pokazują, że tradycyjne sposoby interpretacji rzeczywistości są niewystarczające. Książka przenosi argumenty skanalizowanej debaty publicznej na problemy konkretnych osób. Recepty moralizatorów zderza z marzeniami, decyzjami i cierpieniami zwykłych ludzi. Pokazuje indywidualne wybory, które nie wpisują się w proste, kaznodziejskie wskazówki ani pohukiwania wszystkowiedzących polityków.

Jury doceniło fakt, że autorka nie szafowała komentarzami i nie oceniała. Znalazła za to język adekwatny do mówienia o problemach medycznych.  Zaproponowała neutralny styl pisania o sprawach, które w polskiej stylistyce mają zwykle walor sentymentalizmu albo wulgarności lub surowej terminologii medycznej. – Zebrane relacje, mimo że bywają szokujące, nie tworzą przestrzeni dla podglądactwa, nie żywią się sensacją. Odsłaniają obszary będące poza wiedzą i wyobrażeniem osób, które nie są uczestnikami doświadczeń związanych z medycyną reprodukcyjną. Opowiedzieć ze spokojem, namysłem o in vitro. Opowiedzieć bez emfazy o cierpieniach związanych z reprodukcją. Opowiedzieć o racjach rodziców i o racjach dzieci. Opowiedzieć prosto o cytoplazmach i o inseminacjach. To jest prawdziwe wyzwanie, któremu sprostała Karolina Domagalska – podkreślała dr Glensk.

Laureatka Karolina Domagalska –  Bardzo dziękuję za wyróżnienie. Przede wszystkim głównemu jury, że nominowało moją książkę do nagrody. Studenckiemu jury dziękuję za to, że przetrwało, tzn. że nie umarło z nudów. Przeczytałam to w jednej recenzji i bardzo mi się spodobało. Cieszę się, że książka się obroniła. Zdaję sobie sprawę, że temat jest bardzo trudny.  Cieszę się, że udało mi się go przekazać.

Gościem specjalnym Gali był Ed Vulliamy, jeden z najwybitniejszych współczesnych reporterów, były korespondent „The Observer” i laureat licznych nagród, w tym nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki. Otrzymał ją w 2013 roku za książkę Ameksyka. Wojna wzdłuż granicy. Jako jeden z pierwszych korespondentów, poinformował świat o ludobójstwie w Bośni, oskarżając Zachód o bezczynność wobec eksterminacji. Studentom opowiedział o sztuce pisania – W tym świecie, kiedy wszystko dzieje się nagle, zostało scyfryzowane, ja już właściwie nie wiem czym jest dziennikarstwo. Dziennikarz przede wszystkim powinien umieć czytać. Muzycy mają instrumenty, którymi potrafią się posługiwać. Ja mam słowa. Dla mnie dziennikarstwo to łączenie punktów, tak jak w książeczce dzieci łączą punkty, by powstał obraz. Łączenie tych punktów to często szaleństwo a dziennikarstwo wydaje się być obłędem. Pamiętajcie, że w całym tym szaleństwie musi być dla was ważna prawda, sprawiedliwość i przyzwoitość, bo dziennikarstwo jest kontestacją – tłumaczył Vulliamy.  Podkreślił również, że dziennikarz zawsze powinien bronić poczucia humoru, bo to właśnie wyśmiania najbardziej boją się ludzie, przed którymi stoimy.

vulliamy_0

Brytyjski dziennikarz udzielił cennej rady młodym adeptom sztuki dziennikarskiej – Wy młodzi jesteście dopiero na początku tego tunelu, z którego ja już wychodzę. Musicie konfrontować, opowiadać te często smutne, przerażające historie z Bośni, z Meksyku, ze slumsów. Kiedy zanurzycie się w tym wszystkim, pamiętajcie o radzie, której udzielił wam doświadczony, starszy człowiek. Łatwo tworzy się deficyt piękna. Żeby to, co robicie miało sens, musicie mieć potrzebę słuchania śpiewu ptaków, muzyki Mozarta, szumu wiatru. Nie da się przecenić tego czasu, jaki spędziłem nad rzeką, czytając poezję. Trzeba o tym pamiętać. Nic nie będzie miało sensu, jeśli tych momentów nie uchwycimy. Bo żyjemy w cieniu – mówił Vulliamy.

Na zakończenie studenci dziękowali swojej ukochanej mentorce dr hab. Urszuli Glensk za wytrwałość, pracę i czas, jaki włożyła w doskonalenie w nich umiejętności krytycznego czytania i dyskusji o reportażu. Za opiekę i odbieranie telefonów nawet w środku nocy.

–  Moi studenci są wyjątkowi, uwielbiam ich i w ogóle nie wyobrażam sobie, że skończą studia – mówiła wzruszona dr Glensk.

Więcej o wydarzeniu tutaj i na facebooku

Małgorzata Jurkiewicz

Fot. Maks Nesterenko

Dodane przez: Małgorzata Jurkiewicz

30 Gru 2016

ostatnia modyfikacja: 3 Sty 2017