Strona używa plików cookies więcej

Badania / Nauka

Geografowie w Antarktyce

Rok 2016 był dla uniwersyteckich geografów nietypowy, bo zaowocował dwoma sezonami letnich prac terenowych – zimą przenieśli się oni na drugą półkulę Ziemi. O pobycie w Stacji Antarktycznej PAN im. Henryka Arctowskiego piszą dr Marek Kasprzak i dr Mateusz Strzelecki z Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego.

Arctowski, jak potocznie mówi się na placówkę badawczą PAN-u, pracuje nieprzerwanie od 1977 r. Stację założono na Wyspie Króla Jerzego, największej w archipelagu Szetlandów Południowych, usytuowanej w odległości ok. 120 km od Półwyspu Antarktycznego i oddzielonej od kontynentu Antarktydy Cieśniną Bransfielda. Choć szerokość geograficzna miejsca naszego pobytu nie jest w zasadzie zbyt wysoka i nie sięga koła podbiegunowego (współrzędne geograficzne: S 62°09’41’’; W 58°28’10’’), a polarne badania prowadzimy z reguły na wyższych szerokościach geograficznych (Stacja Polarna Uniwersytetu Wrocławskiego na Spitsbergenie im. Stanisława Baranowskiego znajduje się na równoleżniku N 77°), to Antarktyka pokazała nam swoje surowe oblicze i od razu zafascynowała.

Nie byliśmy pierwsi. Wśród naukowców Uniwersytetu Wrocławskiego na Arctowskim przebywali nasi klimatolodzy z Instytutu Geograficznego, dziś Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego. Już w 1977 r. Wyspę Króla Jerzego eksplorował Stanisław Baranowski – świetny polarnik, naukowiec i przede wszystkim, jak wspominają nasi starsi koledzy, kipiący pozytywną energią człowiek. Niestety podczas swojej ekspedycji uległ tragicznemu wypadkowi na przylądku Demey i niedługo później, nie odzyskawszy świadomości, zmarł. Rok później, w sezonie 1978/79, do stacji nad Zatoką Admiralicji wraz z III Polską Wyprawą Antarktyczną trafił Jacek Piasecki. Miał on w planie kontynuowanie badań S. Baranowskiego i działał w grupie terenowej pod kierownictwem znanego geologa, prof. K. Birkenmajera. Problematyka prowadzonych prac obejmowała zagadnienia glacjologiczne, hydrologiczne, topoklimatyczne, geomorfologiczne i fotogrametryczne. W późniejszych latach (1991/1992) na Arctowskiego trafił także Mariusz Szymanowski. Prowadził tam obserwacje meteorologiczne w ramach monitoringu przyrodniczego pod kierunkiem prof. A. Kostrzewskiego z Poznania. Na stacji pracował także Krzysztof Migała. Obaj przejęli niedawno stery w Instytucie Geografii i Rozwoju Regionalnego UWr.

Nasza działalność na Szetlandach Południowych wynikała z realizacji projektu Mateusza Strzeleckiego „POROCO – Mechanizmy kontrolujące ewolucję i geomorfologię wybrzeży skalistych w klimatach polarnych”, finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki. Grant ten dotyka istotnego dla rejonów wysokich szerokości geograficznych problemu szybkiego przekształcania brzegów morskich wobec postępujących zmian stanu zlodzenia morza. W jego ramach prowadzone są szczegółowe obserwacje i pomiary zarówno w Arktyce, jak i w Antarktyce. Obejmują one rozpoznanie geofizyczne stopnia przemarznięcia gruntu i funkcjonowania wieloletniej zmarzliny (permafrostu), zdjęcia poklatkowe wybrzeża (tzw. time-lapse) dla uchwycenia działalności falowania, pływów i lodu morskiego, pomiary wytrzymałości mas skalnych młotkiem Schmidta i urządzeniem Equotip, montaż i odczyty wskazań erozjometrów, monitoring termiczny podłoża w odwiertach o głębokościach 1,5–5 m, pomiary laserowe i fotogrametryczne terenu oraz inne prace. Za każdym razem wymagają dużego wysiłku organizacyjnego i logistycznego, a na miejscu pracy fizycznej, często w niesprzyjających warunkach pogodowych. Podczas wyprawy korzystaliśmy z doświadczenia Grzegorza Rachlewicza, prof. UAM w Poznaniu, który dwie dekady wcześniej na Południu zimował.

Do Stacji Arctowskiego dotarliśmy stosunkowo szybko, bo po tygodniowej podróży, prowadzącej z Wrocławia przez Frankfurt, Madryt oraz Santiago i Punta Arenas w Chile. W tym ostatnim, urokliwym mieście, położonym nad Cieśniną Magellana, spędziliśmy więcej czasu w oczekiwaniu na kolejny etap przeprawy organizowany przez Chilijski Instytut Antarktyczny (Instituto Antartico Chileno – INACH). Wreszcie wylądowaliśmy na lotnisku Marsza (Teniente R. Marsh Airport) przy najważniejszej chilijskiej stacji badawczej w Antarktyce (Presidente Eduardo Frei Montalva). Stamtąd podjął nas (nieuzbrojony) okręt chilijskiej marynarki wojennej i po krótkiej podróży witaliśmy się z pracownikami i innymi gośćmi Arctowskiego. A powitania i pożegnania w bazie to nieodzowny element życia polarników. Przywitała nas miła atmosfera i życzliwość, zarówno ze strony pracowników stacji jak i naukowców z Instytutu Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk, którzy odpowiadają za utrzymanie placówki oraz koordynację programu naukowego polskich badań antarktycznych.

Stacja Antarktyczna Polskiej Akademii Nauk im. H. Arctowskiego jest jedną z ponad czterdziestu antarktycznych baz, które działają całorocznie. Pomijając działalność największych gigantów naukowych, takich jak Stany Zjednoczone, Rosja czy Wielka Brytania oraz państw Antarktydzie najbliższych, ten status Arctowskiego wyróżnia Polskę na tle innych sygnatariuszy traktatu antarktycznego, czyli międzynarodowej umowy regulującej status polityczno-prawny Antarktydy. Polska stacja powstała po morskiej ekspedycji naukowej, której zadaniem była ocena zasobów kryla i ryb w chłodnych wodach Oceanu Południowego. Podczas tego rekonesansu dokonano lądowania na Wyspie Króla Jerzego i w miejsce to skierowano kolejną wyprawę, mającą za zadanie budowę infrastruktury umożliwiającej badania naukowe i obsługę statków do połowu kryla. Uznano, że najlepszym patronem polskiej stacji będzie wybitny polski polarnik Henryk Arctowski (1871–1958), który wraz z innym Polakiem, A. B. Dobrowolskim, uczestniczył w pierwszej naukowej wyprawie do Antarktyki Adriena de Gerlache’a na statku „Belgica” (1897–1899). Stację ulokowano w jednym z najlepszych w okolicy miejsc, na odsłoniętym spod lodu półwyspie, z dostępem do bieżącej, słodkiej wody oraz miejscem umożliwiającym bliskie podejście do lądu statków, pozbawionym barier skalnych i o odpowiedniej głębokości. Stacja oficjalną działalność zapoczątkowała 26 lutego 1977 r. Składa się ona z kilkunastu parterowych budynków, rozmieszczonych na ok. 2 tys. m², których położenie i funkcje można poznać, korzystając ze strony internetowej www.arctowski.pl (zakładka stacja/infrastruktura techniczna).

Stacja Arctowskiego położona jest na nisko wyniesionej terasie morskiej, którą oblewają wody dwóch niewielkich, wewnętrznych zatok: Zatoki Arctowskiego i Zatoki Półksiężyca. Na morzu obserwować można powolną wędrówkę majestatycznych gór lodowych, których rozmiary dorównują wielkim budynkom. Otoczenie bazy tworzą masywy górskie zbudowane ze skał wulkanicznych i piroklastycznych. W krajobrazie górskim dominują ściany skalne, rozległe spłaszczenia nawiązujące ściśle do budowy geologicznej oraz silnie zwietrzałe granie i wierzchołki skalne. W dalszej perspektywie trudną do przebycia barierę tworzy lód rozległego pola lodowcowego, nazwanego Kopułą Warszawy. Z szeregu jęzorów lodowcowych tego pola, najbliższy stacji jest Lodowiec Ekologii. Na specyfikę miejsca mają wpływ warunki klimatyczne. Średnia roczna temperatura (dla lat 1977–2000) wynosiła tu –1,6°C, a najniższa zanotowana –32,3°C. W czasie całego roku możliwe są opady śniegu. Podczas naszego letniego pobytu kilkukrotnie obserwowaliśmy burze śnieżne i śnieżne zaspy. Czynnikiem utrudniającym prace terenowe jest też silny wiatr. Przy prędkości 36 m/s (130 km/h) i temperaturze powietrza –1°C, temperatura odczuwalna spada do ok –20°C (!). Nasze doświadczenia dotyczące niskich temperatur i silnego wiatru są jednak niewielkie – na Arctowskim może wiać z prędkością 80 m/s (prawie 290 km/h). Warunki pogodowe decydują o grafiku zajęć. Często także grzebią plany związane z planowym przyjazdem bądź powrotem do domu. Podczas sztormu podjęcie pasażerów na statek bywa niemożliwe, a z bazy Freia nie przyleci żaden helikopter.

Arctowski nie stał się miejscem obsługi połowów kryla. Jest jednak ważnym punktem na mapie badań naukowych, zwłaszcza biologicznych. Ze stacji korzystają międzynarodowe grupy badawcze. W bliskim sąsiedztwie znajdują się kolonie pingwinów białookich i białobrewych, specjalnie przeszkoleni obserwatorzy co roku prowadzą monitoring ssaków płetwonogich. Monitoringiem przyrodniczym objęte są także pobliskie refugia, nad którymi pieczę sprawują Polacy, i które objęte są ochroną w ramach sieci ASPA – Szczególnie Chronionych Obszarów Antarktyki. Trudno oczywiście wymienić wszystkie projekty badawcze realizowane na tym obszarze. Z pewnością ich liczba będzie rosła, zwłaszcza w obliczu realnych planów modyfikacji Arctowskiego i budowy nowoczesnego budynku, o czym pisano niedawno w prasie. My chcielibyśmy rozwinąć tam nasze badania geomorfologiczne. Wrócimy na miejsce, by zebrać odczyty zainstalowanych urządzeń pomiarowych.

dr Marek Kasprzak, dr Mateusz Strzelecki
Instytut Geografii i Rozwoju Regionalnego

Dodane przez: Kamilla Jasińska

10 Sty 2017

ostatnia modyfikacja: 19 Sty 2017